czwartek, 30 maja 2013

Saint Tropez ... na balkonie...

A u nas dzisiaj upał... Naprawdę... mazury skąpane słońcem, jezioro oblepione spragnionymi witaminy D... Ale co bardziej leniwi ( czytaj MY), smażą się na balkonie...




Nasza Gabrysia jest generalnie blada jak córka młynarza i musi bardzo uważac na słońcu dlatego kręci się podczas opalania między pokojem a balkonem i doprowadza nas do szału... bo biega nam po lecach i nogach... Zaciskamy zęby i robimy dobrą minę, bo dla niem takie opalanie z rodzicami to wielka frajda... Ale żeby nie było nudno, moi plażowicze wpadli na genialny pomysł grania w pilke w pokoju... Ja rozumiem dziecko... durne jeszcze i mało przewidujące... ale moja druga połowa...? drugie dziecko... jak to facet ;-)

 
 


 
Wynik rozgrywek...? Wcale nie zaskakujący... pies nie odebrał podania, uchylił się skubany... za to odebrał obraz... Tak intensywnie grał, że stracił szklana oprawę... Jednym słowem... szklana katastrofa... Na szczęscie obyło się bez ofiar.... Dzieci... Niezależnie od wieku...

Wszystkim mamom życzę cierpliwości do dzieci... w każdym wieku... Buziaki:-)

20 komentarzy:

  1. Haha bardzo fajnie spędziliście dzień jak widzę:-)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy świeci słońce, wszystko jest piękne :-)

      Usuń
  2. To proszę jakie opalanko:) PS. jestem i żyję, ale życie ogrodowe tak mnie pochłonęło, że nawet czasu na blogowe życie nie mam. Ale przygotowuję się do nowego posta, także niedługo postaram się znowu zawitać. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chwała Bogu, bo już się martwiłam!

      Usuń
  3. No właśnie, czasem mam wrażenie, że te najgłupsze pomysły rodzą się w tej najbardziej łysej głowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha.... Powtórzę łysej głowie....

      Usuń
  4. Witaj Asiu, zajrzałam i jestem pod wrażeniem. Jest u Ciebie wszystko, i dobre jedzonko, i widoki, i piękne stylizacje, i dom, i rodzinka. Fajnie tu. Będę zaglądać z wielką ochotą. Troszkę się zaczytałam, ale i tak chciałąbym więcej czasu tu spędzić i zagłębić się bardziej:-) Tymczasem pozdrawiam ciepło i ściskam serdecznie. Zawsze marzyłam, aby pojechać na Mazury. Pozostaje mi odwiedzać Ciebie na blogu. Taka namiastka Mazur;-) Aaaa, wiesz, że moje panieńskie nazwisko brzmi Mazur? Słodka ta Twoja córcia. Ile ma lat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba! Zapraszam jak najczęściej... Mazury pozdrawiają Mazurównę ;-)

      Usuń
  5. Ale zazdroszczę pogody!
    U mnie od paru dni kiepsko, zimno, buro ;(
    Tak mężczyźni są jak dzieci ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. A niech, nie daj Bóg powie do mnie jeszcze mamusiu... Jak słowo daję... uduszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mężczyzna w każdym wieku jak dziecko :) świetny dzień, super pogoda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. szczęściara, że mieścisz na balkonie całą rodzinkę :) I muszę stwierdzić, że mężczyźni gorsi niż dzieci, bo dziecku wytłumaczysz i posłucha, zrozumie, mężczyzna niekoniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mieszkanko mamy średnie, ok. 60 metrów, ale balkon ma 12 metrów, jak dodatkowy, letni pokój... kocham go... a co do facetów... komentarz zbędny... buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale Gabrysia cudna :) Też myślałam o takim imieniu, gdybym miała córcię :)
    Balkon imponujący faktycznie, tylko się pytam gdzie zdjęcie Mamy????? :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam jak zwykle z aparatem.. Bo mama ma świra na punkcie dokumentowania wszystkiego co się dzieje w domku... czasem aż do przesady...

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Rodzina, łasa na komplementy, dziękuje :-)

      Usuń
  13. Hahaha!!! Ubawiłam się do łez! Ja też się zawsze śmieję, ze mam w domu dwójkę dzieci, tylko to drugie trochę bardziej takie wyrośnięte :D
    A Twoja córcia jest prześliczna!
    Pozdrawiam wesołą rodzinkę!

    OdpowiedzUsuń